Dlaczego w Węgrzech zakazano marihuany i jakie są tego skutki?

0

Wszyscy dobrze wiemy, że prohibicja i całkowity zakaz nie prowadzi do niczego dobrego. Zawsze pojawi się sposób, aby zdobyć to co zakazane. Tym bardziej, że coraz więcej osób jest tego świadoma, a coraz więcej międzynarodowych znawców i fachowców uważa wojnę przeciwko narkotykom za nieudaną. Najlepszym tego przykładem są Węgry. Co stało się w tym kraju?

Zacznijmy od tego, że polityka antynarkotykowa w Węgrzech jest bardzo restryktywna. Wszyscy tam żyją (a przynajmniej zdecydowana większość rządzących) w myśl zasady trzeźwego umysłu. Prawo narkotykowe dodatkowo zaostrzono w 2013 roku i postawiono jasny cel – do 2020 roku Węgry mają być wolne od jakichkolwiek narkotyków, w tym marihuany, bo tam wciąż jest za takowy uważana.

Oczywiście eksperci nie wróżą temu planu powodzenia, ale rząd pozostaje głuchy na ich apele. Przewiduje się, że całkowita prohibicja nie tylko nie przyniesie zamierzonego rezultatu, ale nawet pogłębi problem. Przypominamy tylko, że Węgry wciąż mają największy kłopot z dopalaczami.

Od 2013 roku narkotyki, a w tym substancje za takie uważane, są całkowicie zakazane. Marihuany nie mogą używać nawet pacjenci. Dodatkowo każe, nawet najdrobniejsze negatywne wyniki badań naukowych o marihuanie są wyolbrzymiane i używane do szerzenia złej reputacji konopi. Również sądy nie są przychylne palaczom. Prawo przewiduje nawet od 15 lat więzienia do dożywocia za samo posiadanie marihuany. To jakiś absurd!

Niestety, Węgry to kolejny smutny przypadek fatalnych konsekwencji restrykcyjnej polityki, co prowadzi do tego, że czarny rynek się bogaci i rośnie w siłę.

About Author

Skomentuj

Skomentuj przez FB

komentarzy